poniedziałek, 25 czerwca 2012

być kobietą, być kobietą...

Za mną trudny okres. Rozterki wewnętrzne spowodowały, że zaczęłam poszukiwać od nowa sensu w tym co robię i jak żyję. rozmyślania nie za każdym razem wyszły in plus stąd mała rewolucja. Zaczęłam od remontu w mieszkaniu. Gipsowanie, szpachlowanie, docieranie, malowanie, dekorowanie i sprzątanie. Nie było łatwo, ale pozwoliło mi to nabrać odrobiny dystansu do mojego życia.

Potem nadszedł czas na zmiany w sobie - może od tego powinnam zacząć, ale łatwiej mi było ogarnąć najpierw moje otoczenie - odgruzować. Obcięłam włosy, zmieniłam oprawki okularów i zaczęłam dietę. I tym razem mam w sobie naprawdę wiele energii aby zmienić całkowicie nawyki żywieniowe i zrzucić nadmiar kilogramów.

Założyłam specjalny zeszyt w którym będę zapisywać wszystko co zjem, wypiję, zrzucę, spalę no i metody, kto wie, może powstanie z tego książka....

To byłoby spełnienie kolejnego marzenia... no i tu kolejna zmiana - koniec z marzeniami - początek stawiania sobie celów, takich z realnym terminem spełnienia.

piątek, 2 marca 2012

licz na siebie...

To był ciężki tydzień. Mały przeziębiony w domu, On zapracowany wieczorami odreagowuje przy komputerze grając w jedną ze swoich gier a ja w piątek wieczór, zamiast być na imprezie siedzę w domu z potwornym bólem zatok. Nie ma to jak wyjść z basenu z mokrą głową. Żeby nie było, wcale nie mam zamiaru z niego rezygnować - wręcz przeciwnie. Chcę zdwoić wysiłki - być znów choć przez moment egoistką i zrobić coś dla siebie. I zaczynam liczyć przede wszystkim na siebie. Dam sobie ze wszystkim radę

piątek, 24 lutego 2012

Czas na Ankę!

Ostatnie wydarzenia spowodowały że dostałam porządnego kopa.
Zaczęłam znów naukę anielskiego, rozpisałam sobie plan dnia z zastosowaniem wszystkich i znanych zabiegów skuteczności działań, czyli rytm dnia, zajęcia dodatkowe, opieka nad Staśkiem.
Wróciłam także do diety :) mam nadzieję, że tym razem wytrzymam dłużej niż ostatnio.

Ogólnie rzecz biorąc teraz czas na mnie. Szukam pracy, klientów, wszystkiego co pozwoli mi się rozwijać i być szczęśliwą.

środa, 22 lutego 2012

Czasami mam ochotę krzyczeć

Przeklęta pogoda aż się nie chce wyjść z domu. A tu jeszcze więcej wody, bo pralka odmówiła posłuszeństwa wylewając z siebie kilkanaście litrów wody. Na koncie debet i nawet nie ma za co kupić nowej. Przynajmniej do kolejnych przelewów od klientów i pensji męża. Czasami zastanawiam się czy przejście na własny biznes to było dobre rozwiązanie. Trzeba było siedzieć cicho i nie wykłócać się o swoje. Z drugiej strony taki dzień jak wczoraj i dziś,pełen emocji, nerwów i wewnętrznego napięcia daje niezłego kopa do działania.

Az mam ochotę krzyknąć na siebie: Do roboty kobieto! Dasz sobie ze wszystkim radę.

wtorek, 31 stycznia 2012

Nowy początek

Rok temu skasowałam bloga, którego prowadziłam ponad osiem lat. Osiem cudownych a jednocześnie przedziwnych lat. Skomplikowanych, przynoszących wiele szalonych chwil. Czasami pełnych smutku, czasami pełnych radości. Czy złych? Nie - choć bywały chwile, że miałam wszystkiego dość. Skasowałam go dopiero teraz, bo cały czas coś przyciągało mnie do przeszłości.

Kilka razy próbowałam znów zacząć pisać, ale jakoś nigdy nie było to juz to samo, więc kasowałam kolejne blogi, bo przecież nie można prowadzić bloga raz na 3 miesiące. :)

Dlaczego zatem postanowiłam zacząć znów pisać? Być może dlatego, że przyzwyczaiłam się do tego, że czasami mogę wyrzucić na papier / klawiaturę swoje myśli. Bez konsekwencji, bez podtekstów. Po prostu po to aby wyrzucić z siebie swoje myśli. A może dlatego, że dojrzałam do pewnych decyzji i zmian w moim życiu. A podzielenie się deklaracją zmian z innymi jest przecież najlepszym sposobem na dotrzymanie obietnicy złożonej przede wszystkim sobie.