poniedziałek, 25 czerwca 2012

być kobietą, być kobietą...

Za mną trudny okres. Rozterki wewnętrzne spowodowały, że zaczęłam poszukiwać od nowa sensu w tym co robię i jak żyję. rozmyślania nie za każdym razem wyszły in plus stąd mała rewolucja. Zaczęłam od remontu w mieszkaniu. Gipsowanie, szpachlowanie, docieranie, malowanie, dekorowanie i sprzątanie. Nie było łatwo, ale pozwoliło mi to nabrać odrobiny dystansu do mojego życia.

Potem nadszedł czas na zmiany w sobie - może od tego powinnam zacząć, ale łatwiej mi było ogarnąć najpierw moje otoczenie - odgruzować. Obcięłam włosy, zmieniłam oprawki okularów i zaczęłam dietę. I tym razem mam w sobie naprawdę wiele energii aby zmienić całkowicie nawyki żywieniowe i zrzucić nadmiar kilogramów.

Założyłam specjalny zeszyt w którym będę zapisywać wszystko co zjem, wypiję, zrzucę, spalę no i metody, kto wie, może powstanie z tego książka....

To byłoby spełnienie kolejnego marzenia... no i tu kolejna zmiana - koniec z marzeniami - początek stawiania sobie celów, takich z realnym terminem spełnienia.